Gdyby mogło być mnie więcej

Przydałaby się jeszcze taka jedna ja. A może nawet jeszcze dwie czy trzy. Każdy z domowników mógłby mieć swoją własną mnie, a dodatkowo jedna ja mogłaby iść w końcu do pracy. Moich domowników jest trójka i każdy z nich chce czasu i uwagi matki i żony, która jest tylko jedna. No dobra z tą żona to może być różnie ale póki co to chyba jestem jednak jedna. U nas typ faceta to jest raczej ten co jak duże dziecko co wcale nie ułatwia mi sprawy dzielenia swojego czasu.

Pojawienie się młodszego rodzeństwa to stres i nowość dla dziecka w każdym wieku. Właściwie to cieszę się, że Róża nie była zbyt długo jedynaczką. Sama po sobie wiem, że im później tym gorzej. Między mną a moją siostrą jest aż osiem lat różnicy i dopóki razem mieszkałyśmy nie było dnia bez kłótni. Im dziecko starsze tym bardziej przyzwyczajone, że wszystko jest jego i tylko jego. Nie musi się dzielić zabawkami, a mama ma czas tylko dla niego. Ale jak wszystko tak i brak rodzeństwa ma swoje minusy. Gdyby nie młodszy brat czy siostra to na kogo byśmy zwalali winę czy swoje obowiązki w pomaganiu rodzicom ? Za wszystko odpowiadamy wtedy w pojedynkę.

Być może zabrzmi to trochę samolubnie,ale mam nadzieję, że kiedy Inga podrośnie dziewczyny zaczną się razem bawić a ja w końcu będę miała czas na CIEPŁĄ kawę. Wszystko dlatego, ponieważ Róża nigdy nie była dzieckiem które bawi się samo dłużej niż pięć minut. Zawsze do zabawy wołana jest mama. O ile kiedyś czas jej drzemki mogłam przeznaczyć na domowe obowiązki o tyle teraz mam utrudnione zadanie. Dni ze spaniem w dzień można policzyć na palcach u jednej ręki.

Porównując Róże do Ingi to już na prawdę duża dziewczynka. Jednak patrząc na nią osobno to wciąż mój kochany maluszek. Zarówno jedna jak i druga wymaga dość dużo mojego czasu a będzie jeszcze gorzej kiedy u młodszej zacznie się ząbkowanie. Jako starsza siostra Róża spisuje się znakomicie. Wspominałam już, że na rodzeństwo zareagowała lepiej niż się spodziewałam. Ma także swój udział w opiece nad maluchem. Nie wielki ale jednak ma. Nie liczyłam na taka pomoc ze strony trzy latka i jestem tym miło zaskoczona.

20200112_201054

Jak pisałam wyżej przyszedł dla Róży czas, kiedy musi podzielić się mamą z młodszą siostrą. Początkowo nie było żadnego buntu czy zazdrości, co niestety zaczyna się zmieniać. Kiedy była młodsza miała napady histerii, które ustąpiły wraz z odstawieniem Youtube. Teraz zachowanie powróciło i jako matka mam przeczucie, że jest to zwracanie uwagi na siebie właśnie po to abym poświęciła jej więcej czasu i uwagi. Staram się jak mogę zwłaszcza teraz kiedy Inga nie płacze z powodu ząbków i nie choruje. Wykorzystuje to na sto procent, ale jej zachowanie podpowiada mi, że to jeszcze za mało. Planowo od września Róża zaczyna przygodę z przedszkolem, gdyż wiem że kontakt z dziećmi dobrze jej zrobi. Jednak teraz jeszcze bardziej boję się o moje poświęcenie jej czasu. Po prostu czuje że będzie go za mało.

 Biorąc pod uwagę Róży zachowanie i moje przeczucia co do niego, postanowiliśmy cały dzień przeznaczyć tylko dla niej. Intuicja matki podpowiada mi, że właśnie tego potrzebowała. Chociaż zawsze,gdy gdzieś wychodzimy upewnia się czy Inga idzie z nami i nikomu nie chce siostry oddać. Dla mnie zawsze niedziela kojarzy się z czasem rodzinnym, kiedy powinniśmy być wszyscy razem to jedynie właśnie w niedzielę mieliśmy możliwość, aby cała nasza uwaga była skupiona tylko na starszej córce.

Chciałabym, aby takich dni było jak najwięcej, może dzięki temu zachowanie znów wróci do normy. Po powrocie do domu było można zauważyć, że jednak steskniła się za siostrą. Zaraz po zaliczeniu lodówki pobiegła do pokoju ucałować Ingę. A już kilka minut później zobaczyłam najpiękniejszy widok, którym się z Wami podzielę 🙂

20200113_115102

Wszystkim, którzy mają więcej niż jedno dziecko polecam taki dzień. Wiem, że każda z nas stara się podzielić swój czas po równo dla każdego malucha chociaż jest to bardzo trudne i czasem nawet nie możliwe.

A codziennie możecie być z nami na Instagramie —> @karolinawilczy oraz na facebook`u —> @mamanienamedal

 

Boję się przyszłości..

Uwielbiam bycie mamą, a swoje córki kocham najbardziej na świecie. Jednak rodzicielstwo wiąże się z wieloma rzeczami. Trzeba być cierpliwym, nauczyć dzieci życia, ale poza tym zostając rodzicem kończy nam się trochę sielanki. Z chwilą przyjścia na świat potomstwa stajemy się za nie odpowiedzialni, staramy się ochronić je przed wszelkim złem co z upływem czasu staje się coraz to trudniejsze. Życie rodzica to wieczny stres, a nasze czasy wcale nam w tym nie pomagają. Dlaczego tak bardzo boję się przyszłości?

Każdy ma swoje lęki. Jedni boją się pająków inni myszy. A ja.. ja najbardziej na świecie boję się tego co będzie. Jestem typem człowieka, który lubi to co znane. Często boję się czegoś nowego, ale będąc mamą nie uchronie się przed tym. Jeszcze większy strach budzi się we mnie, kiedy słyszę co na świecie się dzieje. Codziennie można trafić na informacje o zaginięciu kolejnej osoby, o zabijaniu siebie nawzajem. Pożary i wypadki śmiertelne stają się już porządkiem dnia codziennego. Wypadałoby czasami się zatrzymać i podziękować. Podziękować Bogu za to co mamy. Jesteśmy zdrowi, dzieci zdrowe, mamy dach nad głową i jesteśmy wszyscy razem. Jednak tak na prawdę nigdy nie wiemy jak długo to może jeszcze potrwać. Jak długo jeszcze będziemy mieli powody aby dziękować za to wszystko ?

Często siadam i patrzę na córki. Patrzę i myślę. Co będzie kiedy staną się dorosłe? Jak nasz świat będzie wtedy wyglądał skoro już teraz jest coraz gorzej. Jak uchronić je przed wszelkim złem, którego jest na prawdę pełno. Najwięcej zła i nienawiści jest tu w internecie. Możesz mi teraz odpowiedzieć, że wystarczy im wytłumaczyć. Ale to nie zawsze działa. Towarzystwo jakie sobie dobiorą jako nastolatki może zdziałać więcej niż jedna matka przez wszystkie lata. Najczęściej, kiedy popadam w rozmyślanie dochodzę do wniosku , że to będzie trudne. Ba! O ile w ogóle wykonalne. Teraz jest to o niebo łatwiejsze. Niech chwila trwa jak najdłużej.

Chwila trwać nie chce przez co wszystko ma kiedyś swój koniec. I tego właśnie boję się jeszcze bardziej. Wrócę do tego co pisałam wyżej. Wypadki.. Chodzą po ludziach. Jak długo jeszcze będę miała to szczęście aby móc dziękować Bogu, że jestem tu gdzie jestem. Tu gdzie moje miejsce, przy dzieciach. Nie boję się, że skręce kostkę czy będę na wózku. Boję się, że zabraknie mnie tu w tym miejscu. A wtedy one staną się jeszcze bardziej bezbronne. W tej chwili ja- mama – jestem ich tarcza obronną czy nawet mieczem do walki. Kiedy przychodzi koniec dnia całuje dwie piękne księżniczki na dobranoc. Otulam kołderką po czym dziękuję za kolejny dzień obecności i proszę, aby te dni trwały tak długo jak tylko to możliwe.

Na sercu mi trochę lżej jak wylalam te swoje lęki, ale teraz sama się zastanawiam jak to możliwe, że z takim strachem jeszcze funkcjonuje. Być może pomyślisz sobie, że jeszcze chwila i zamkne się w domu na cztery spusty 🙂

 

3…2…1…2020!

Matko polko co z Ciebie za blogerka ? Gdzie jest wpis swiateczny ? Gdzie jest zestawienie propozycji sylwestrowych ? Nosz kurna.. nie ma ani tego ani tego.. Bo wiecie ja zawsze na odwrót. Dlatego jak każdy mówił o odpoczynku w te święta tak ja byłam pochłonięta ich przygotowaniem. Później za to całe święta skupilam przede wszystkim na wspólnym czasie z rodziną. Na bok odeszło wszystko inne. Jeśli jednak chodzi o sylwestra to w mojej szafie są braki kreacji , które mogłyby was zainspirować na ten szalony wieczór. Od kiedy pamiętam mój sylwester zawsze jest taki sam, w dresie lub piżamie z TVP 2 lub Polsatem. Często mogę na to ponarzekać, że mam ochotę chociaż raz gdzieś wyjść ale na koniec zawsze jestem szczęśliwa, że spędzam ten wieczór właśnie w ten sposób z najbliższymi mi osobami. Wiecie taka typowa matka polka, ponarzekać może ale najlepiej jej i tak przy dzieciach 🙂

Podsumowanie roku 2019

Tak patrząc z perspektywy czasu to ten rok nie był jeszcze najgorszy. Oczywiście jak każdy miałam gorsze momenty, ale chciałabym się skupić tylko na tych lepszych. Kiedy zostałam mama po raz pierwszy myślałam, że nic nie przebije roku 2017, jednak 2019 stał się tak samo dobry z chwila kiedy zostałam mama drugi raz.

Rok 2020…

Jestem ogromnie ciekawa co przyniesie nam ten rok. Mam nadzieję, że będzie wspaniały i łaskawy. Moim pragnieniem jest, aby w tym roku było jak najmniej złych momentów. Abym za 12 miesięcy była pełna wspaniałych wspomnień. Tego roku nie zaczynam od postanowień o dobrej figurze. Ten rok stawiam pod hasłem ja. Zdecydowanie chce skupić się na udowodnieniu samej sobie, że matka to też kobieta. Bo wiadomo, że typowa że mnie matka polka, która na pierwszym miejscu stawia dzieci i dom. Teraz chciałabym na równi z tym postawić sama siebie. Porzucić dres, wejść w eleganckie ciuchy i przynajmniej raz w miesiącu mieć chwilę dla siebie. ( raz w tygodniu jest nie wykonalne) Dodatkowo chce stać się lepsza mama oraz spokojniejszym człowiekiem. Nauczyć się powstrzymywać swoje nerwy. Będę także się starać, aby to był rozwojowy rok mamy nie na medal.

W komentarzach dajcie znać jaki był dla Was rok 2019 oraz jakiego roku 2020 oczekujecie. Każdemu życzę, aby był wspaniały i jeszcze lepszy niż wszystkie poprzednie.

Ps. codziennie możecie być z nami na naszym instagramie.

Nie jestem mama w 100%

Blog, mamanienamedal to moje całe niedoskonałe macierzyństwo. Zdecydowanie nie zasługuje na order matki roku, jestem tego w pełni świadoma. Wiem jak wiele błędów popełniam na tej drodze życia. A moje podejście jest takie, że właśnie na tych błędach człowiek się uczy bo przecież nikt nie rodzi się idealny i z umiejętnością w każdej dziedzinie. Jednak jest coś czego czasami nie mogę przebolec. To to jak człowiek człowiekowi może być wrogiem. Kiedy ktoś uważa się za lepszego mało tego za mądrzejszego o ile nie najmądrzejszego pod słońcem. Krytykujac, kiedy nawet nie zna sprawy „od kuchni” . A przy tym wszystkim są matki. Matki ,które wszystkie dla swoich dzieci chcą jak najlepiej i na każdym kroku przez gadanie innych zastanawiają się czy na pewno robią tak jak powinny. Boją się że każda ich decyzja związana z wychowaniem pociech zostanie zalana fala hejtu że strony innych matek. Być może dlatego nie każda z nas odważy się na dodanie czegoś na Social media czy na szczery wpis na swoim blogu. Doskonale jestem w stanie to zrozumieć, bo przyznam szczerze że doświadczyłam tego leku. Jednak dzięki temu, że wcześniej prowadziłam już inny blog jakoś łatwiej mi przez to przejść. Ale do rzeczy..

Zabiegami upiekszajacymi to każda baba ma odwagę się pochwalić. No może nie tak faktem, że musiała się nieco naprawić żeby lepiej wyglądać ale może faktem że ja na to stać. Nagle wszystko staje się modne sztuczne rzęsy, sztuczne cycki i usta. Ale jak już zostajesz matka i przychodzi temat karmienia czy samego porodu to powinnaś stawiać na naturalność! Ba ! Inaczej nie masz prawa nazywać się prawdziwą kobieta A tym bardziej matka. Nie wiem czy reklamowanie karmienia piersią ma na celu zdolowanie młodych mam i wpedzenie ich w poczucie , że są gorsze od reszty jeśli karmią jednak butelką, czy może jednak aby zdobyć liczbę kliknięć na blogu czy instagramie. Jak wiadomo to temat rzeka zwłaszcza jeśli chodzi o karmienie piersią w miejscach publicznych A właśnie taki temat może nam przywołać nowych czytelników. O ile nie zaczyna się jazda że słowami że jest to lepsze dla dziecka niż butelką to można to jakoś znieść i przeczytać. W końcu chwali się, że kobiety jednak potrafią poświęcić te swoje cycki i wykarmic gromade dzieci. Jak dla mnie mogą ta pierś wywalić nawet na ulicy, bo jako matka rozumiem że dziecko w każdej chwili może nam zrobić się głodne, a przecież nie zamkniemy się w domu na 24 godziny na dobę. Dlatego, żebyś nie zrozumiała mnie źle. To, że mi nie udało się karmić piersią nie znaczy że mam coś przeciwko. Jestem jedynie przeciwko tekstom, które często padają z ust matek karmiących naturalnie. Chodzi głównie o „karmienie naturalne jest zdrowsze od karmienia butelką „. Priorytetem dlaczego się tego czepnelam jest fakt, że często nie wiemy dlaczego dana kobieta nie karmi cyckiem. Być może to było jej widzi mi się, bo po prostu nie chciała, ale może jednak po prostu nie mogła?

Przy pierwszej córce walczyłam o karmienie piersią przez trzy miesiące. Sam problem był już w szpitalu, jako że byłam po cesarce tego pokarmu praktycznie nie było. W ostatniej dobie przed wyjściem poprosiłam nawet o dokarmianie. W domu za to twardo te trzy miesiące się meczylismy. Nie siegalismy po butelkę ani razu , aż do dnia który na długo zostanie w mojej pamięci. To były nasze pierwsze święta wielkanocne A małą nie robiła nic innego tylko płakała, do cycka nie chciała się nawet zbliżyć wtedy nie pozostało już nic innego jak jechać do apteki po mleko. Wszystko co do tej pory się działo przeszło jak za dotknięciem magicznej różdżki. Uwierz.. te pierwsze trzy miesiące mojego macierzyństwa były najgorsze w całej tej przygodzie. Krzyki, które Róża codziennie urządzala były nie do wytrzymania. A próbowaliśmy wszystkiego.. odczarowywanie, przekazanie wosku nad główką. Wszystkie możliwe cuda. A powód był jeden . Płakała bo się po prostu nie najadala. Nie tylko my się meczylismy, ale najbardziej męczyła się ta małą istotka, która wciąż była głodna i nie mogła zaspokoić swojej potrzeby.

Przy drugiej córce to wszystko szło trochę inaczej. Już w szpitalu byłam przeszczesliwa bo pokarmu miałam bardzo dużo. Inga najadala się na tyle, żeby przespać ponad 4 godziny A do jedzenia było trzeba ja wybudzac. Kiedy nic nie działało pokarm musiałam odciagac. Tak dobrze było jeszcze w domu przez trzy tygodnie. Po tym czasie znów zaczął się dramat młodej mamy. Po pierwszej wizycie lekarza myśleliśmy, że to kolki gdyż powiedział nam że właśnie w takim okresie się pojawiają. Jednak całe szczęście, że tym razem kupiliśmy mleko na zapas. I kiedy już wieczorem nie dawalismy rady siegnelismy po nasza deskę ratunku. A tu proszę, podobnie jak przy Róży okazało się to lekarstwem. Przez pewien czas jeszcze próbowałam zawalczyć o nasz naturalny pokarm, którego z dnia na dzień było coraz mniej. Problemem było nawet odciaganie kilku kropel. Po rozmowie z położną już odpuscilam, gdyż powiedziała że sytuacja może się poprawić ale jedynie na 2 tygodnie. Razem z partnerem stwierdziliśmy że to nie ma sensu. Nie chodzi o nasze meczenie ale o meczenie córki, która miałaby chodzić głodna po to żeby przez dwa tygodnie nacieszyć się karmieniem piersią. Teraz, kiedy najada się bez problemu i mimo że na butelce to jest szczęśliwa i ona i my. Nie powiem początkowo ciężko to zniosłam, być może dlatego że na początku szło nam jak z płatka. Żeby było lepiej szukajmy plusów. Fajnie ,kiedy na karmienie zamiast nas mogą wstać mężczyźni prawda ? 🙂

Jest jeszcze coś co nie daje mi 100% bycia mama. Obie swoje córki urodziłam przez cesarskie cięcie. Jeśli chodzi o nagłośnienie porodów naturalnych to chyba jedyny powód jaki przychodzi mi do głowy to jest to lepsze dla odporności dziecka. Nie do końca się z tym zgodzę zarówno przy temacie porodu i karmienia. Róża urodzona przez cesarskie cięcie i karmiona butelką A na jej odporność nie mogę narzekać. Nie choruje ani często ani szybko , wiadomo od czasu do czasu przeziębienie się przytrafi. Najwięcej okresu chorowania mieliśmy jednak w czasie przedszkola. Ale wracając do tematu, podobnie jak z karmieniem tak i z porodem nie powinniśmy oceniać książki po okładce. Z tego co słyszałam będąc w końcówce ciąży obecnie już nie ma cesarki na widzi mi się ,decyzje podejmuje lekarz prowadzący ciążę. Za to przy pierwszej starałam się urodzić naturalnie przez 12 godzin ale niestety się nie udało. O tym jednak będzie już osobny post 🙂

Zawód mama

Z czystej ciekawości chciałabym wiedzieć co myślisz o takich kobietach jak ja. O typowych matkach na pełen etat, które nie zdążyły zrobić kariery zawodowej ponieważ poświęcily się na wychowywanie dzieci. Być może dopada mnie jakaś zimowa depresja, która raczej powinna być jesienna, ale jakoś ostatnio mam wrażenie, że właśnie te typowe matki Polki przestają być doceniane przez społeczeństwo. Prawda jest, że kobiety same chciały równych praw do pracy jak mężczyźni. Żadna z nas też nie lubi dyskryminacji ze względu na płeć. Ale jeżeli już mamy okazję posiedzieć trochę w domu z naszymi pociechami to chcialybysmy aby było to doceniane tak samo jak każda inna praca. Bo Wy może i wiecie , ale czy faceci wiedzą, że to tak na prawdę nie jest do końca bezrobocie ? Czy może myślą, że my na prawdę siedzimy i nic nie robimy? Przyznam szczerze, że nie planowałam swojej ostatniej ciąży. Byłam akurat w trakcie poszukiwania pracy ,ale skoro już mam okazję najbliższy rok spędzić w domu to to wykorzystuje. Chce iść do pracy , chociaż wiem że wiąże się to z ogromną tęsknotą za moimi córkami. Z jeszcze większym zmęczeniem, bo wtedy to już praca na dwa etaty. Jeden w pracy drugi zaś w domu. Właśnie etat w domu, to coś o czym chciałabym uświadomić każdego, który jeszcze myśli że nic nie robimy.

ZAWÓD MAMA

To jeden z najcięższych zawodów świata. Chociaż nie ma dla niego miejsca w żadnym liście motywacyjnym to jednak prawdziwy zawód. Jego podstawowe cechy ? Etat trwa nieprzerwanie 24/24 przez 7 dni w tygodniu. Nie ma zwolnień lekarskich , ani urlopów. Szef nie musi być jeden, u mnie jest dwie szefowe i to z jakimi charakterami! Obowiązki na stanowisku ? One przygotują człowieka chyba do każdej innej posady ! Sprzątanie po kilka razy dziennie, przygotowywanie wymyślnych potraw kilka razy dziennie. Przygotowanie ciekawych zabaw na każdy dzień! Podstawowa nauka z każdej dziedziny życia. Posiadanie magicznej mocy jaką jest leczniczy pocałunek. Oczy patrzące w każdą stronę na raz. Umiejętność wykonywania czynności jedna ręka. Prawie bym zapomniała jaką ważna jest cierpliwość. Pamiętaj, że na szefów nie można nawet krzyknąć:) Za to oni mogą Ci wejść na głowę..

PO ZOSTANIU MAMA BYLABYS GOTOWA PODJAC PRACE JAKO:

Doskonała kucharka, idealna sprzątaczka, pomoc medyczna, animator zabaw (przedszkolanka ewentualnie klaun), czarodziejka.

WYNAGRODZENIE

Nie jest to żadne 500+ ani inne kokosy. Wynagrodzenie jest o wiele wiele lepsze niż w każdej innej pracy. Za wszystkie nie przespane noce, za zjedzone nerwy jest piękna zapłata w postaci uśmiechu, przytulania i słów „kocham Cię mamusiu”.

GDYBYS NIE BYLA TERAZ MAMA , A PRZECZYTALABYS TEN TEKST TO CZY ZGODZILABYS SIE ODDAC W PELNI MACIERZYNSTWU ?

Być może trochę zniechęca to do bycia mama. Wiesz sama mam dni gorsze, kiedy najchętniej zamknęłabym się w jakimś biurze czy coś. Ale jednak mimo wszystko to nie wygląda aż tak źle. A może po prostu idzie się przyzwyczaić.. Ale kocham ta swoją pracę i aż boję się, kiedy przyjdzie mi posłać swoje szefowe do przedszkola i rozstać się na całe dnie. Do pełni szczęścia brakuje tylko, aby być docenianym zamiast krytykowanym.

Ps. Systematyczność nie do końca nam wychodzi z tymi wpisami chociaż się staramy. Ale przy niemowlaku i dwulatku jest ogrom pracy. Jednak codziennie jesteśmy na instagramie, gdzie serdecznie zapraszam Was do obserwowania:)

Nasze propozycje na prezent dla dzieci od 3 lat

Wielkimi krokami zbliżają się święta. Reklamy w telewizji nie dają o tym zapomnieć. Z każdym dniem zbliżamy się do szału zakupowego. Nasze dzieci już słyszą „bądź grzeczny bo Mikołaj nie przyjdzie”. Można powiedzieć powtórka z rozrywki z poprzednich lat.. Jakby nie było to święta poza czasem spędzonym z rodziną, Kevinem na Polsacie kojarzą się przede wszystkim z prezentami. To z kolei nie lada wyzwanie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Od czasu jak zostałam mama pierwszy raz w okresie przed świętami dostaje same pytania co dla dzieci pod choinkę. Jeszcze rok temu był to dla mnie ciężki temat. W tym roku jest trochę łatwiej. Może dlatego, że dziecko już starsze i zna więcej zabaw. A ponieważ wiem, że to ciężki temat dla osób, które kupują coś nie dla swoich dzieci mam dla Was propozycję co może sprawdzić się jako prezent. Skupiamy się na zabawkach dla dzieci zbliżonych do wieku 3 lat i więcej.

1. Kuchnia – w jednym z wpisów wspominałam o tym jak dzieci nas naśladują. Zabawkowa kuchnia pozwala małym dziewczynkom poczuć się jak prawdziwa dorosła kobieta, gotującą pyszny obiad dla swojej rodziny. Jest to prezent idealny na każda kieszeń, ponieważ są różnych wymiarów, wykonane z różnych materiałów, co ma oczywiście wpływ na cenę. Kuchnia podstawowa to koszt ok 50 zł, zaś te „na wypasie ” mogą kosztować nawet kilkaset złotych.

2. Supermarket- kolejna z zabawek, która pozwoli dziecku poczuć się jak dorosły. Dodatkowo dziecko podczas zabawy może nauczyć się wartości produktów oraz , że za wszystko trzeba płacić:)

3. Kosmetyki – dziewczynki lubią podkradac mamom malowidła już od najmłodszych lat, warto aby jednak miały swoje odpowiednie dla swojej skóry, które szkodzą dużo mniej.

4. Zestaw lekarski – podobnie jak w przypadku kuchni , można wybrać zestaw podstawowy lub bardziej zaawansowany. Być może ta zabawa pomoże pokonać strach dziecka przed wizytami u lekarza.

5. Fotel – dostępny jest w różnych wersjach , więc można wybrać ulubioną postać z bajek.

6. Domek dla lalek- chociaż zajmuje dużo miejsca to potrafi także zainteresować dziecko na długi czas , zwłaszcza fanki barbie. U nas sprawdza się idealnie

7. Lalki interaktywne – jedna z najbardziej prostych rzeczy na prezent , lecz zawsze trafiona. Pozwala dziewczynkom poczuć się jak mama, dbać i pielęgnować.

8. Lalki barbie – tu zestawów jest cała masa. Do wyboru do koloru. Na pewno każdy zapewni długie godziny zabawy.

9. Namiot tippi- kiedyś budowalo się bazy z namiotów, teraz dzieci mają swoje miejsce w namiocie tippi. Warto aby mały szkrab miał ciche miejsce tylko dla siebie. Jednak przed zakupem upewnij się , że rodzice dziecka mają miejsce aby postawić taki prezent

10. Pies interaktywny- najgorszy pomysł na prezent jaki może być to żywe zwierzę, dlatego lepiej wybrać zamiennik jakim jest pies interaktywny. Obecnie na rynku można znaleźć różne rodzaje, wiele z nich jest bardzo podobne do żywych, futrzanych przyjaciół człowieka.

Rodzicielstwo chociaż ciężkie to takie piękne

Z chwilą pojawienia się potomstwa wszystko inne przestaje się dla Ciebie liczyć. Stajesz się odpowiedzialny za innego człowieka.. Takiego małego i bezbronnego, który bez Ciebie nie poradzi sobie z niczym. Jesteś odpowiedzialny za jego życie, zdrowie. Zapewniasz mu spełnienie wszystkich potrzeb. Masz największy wpływ na to jak będzie wyglądało jego życie, jakim będzie człowiekiem. Przestajesz stawiać na pierwszym miejscu siebie. Jednocześnie przekonujesz się jak bezgraniczna może być miłość. Chociaż wydawało by się, że w zamian nie dostajesz nic to tylko złudzenie. Ta mała istotka daje Ci od siebie więcej niż możesz sobie wyobrazić..

Czy jako mama dwoje dzieci,jestem wyspana? Nie. Czy chodzę do łazienki bez towarzystwa ? Nie. Czy mam rozstępy po ciążach? Tak. Czy mimo wszystko jestem szczęśliwa? Tak! Jestem najbardziej szczęśliwa kiedy moje córki się do mnie uśmiechają. Kiedy przytulam je w swoich ramionach. Nie ma nic innego co może dac tyle samo szczęścia co one.

Bycie mama to najlepsze co przytrafiło się w moim życiu. Dzieci w zamian za to wszystko dają nam największą miłość. Miłość bezwarunkowa i bezgraniczna. Za to, że czują się przy nas bezpieczne. Za to, że mają spełnione pragnienia. Czy jest kwota, która mogłaby zastąpić taka miłość? Nie ma , nie istnieje nic równie pięknego jak rodzicielstwo. Chociaż zdarza się, że jest na prawdę ciężko to najwspanialsza rzecz jaka może Cię spotkać. Cieszę się i jestem wdzięczna za swoje dwie królewny,które uśmiechem poprawiają mi humor nawet w najgorszy dzień. Uśmiech, którego nie zastąpi nic w świecie. Wydawałoby się, że nic A tak na prawdę to wszystko. To coś najwspanialszego.. Nie zastapionego.

Trzeba przyznać, że nie zawsze jest łatwo, pięknie i kolorowo. Bywa ciężko. To wyzwanie dla odważnych i cierpliwych osób. Gdybym miała powiedzieć co jest najtrudniejsze, musiałabym przyznać, że nie wiem. Nie chce skupiać się na chwilach, kiedy nie mam sił i jestem wykończona. Chce skupiać się na chwilach za które jestem wdzięczna. Chwilę szczęścia i pełne miłości.

Pierwsze wspólne chwile

O tym, że czas leci zdecydowanie za szybko pewnie wie każdy z nas. Jednak po dzieciach widać to najbardziej. Pamiętam jak nie tak dawno , bo 3 lata temu byłam w pierwszej ciąży, teraz prawie od tygodnia w domu mam już dwie księżniczki. Na prawdę to mija za szybko…

06.11.2019 na świat przyszła Inga. O ile to było obaw. Największym zmartwieniem było jak zareaguje starsza córka na rodzeństwo. Powiem Wam szczerze, że więcej było strachu i lęku niż to warte. Pierwsze spotkanie sióstr odbyło się jeszcze w szpitalu. Wcale nie było kolorowe.. Róża dodała mi kolejnych obaw, kiedy nie chciała z nami posiedzieć tylko ciągnęła babcię do domu. A ja myślałam że będzie zazdrosna i nie będzie jej można od mamy zabrać..

Sytuacja się poprawiła, kiedy Inga przyjechała do domu. Od samego początku Róża chętnie pomaga przy opiece nad siostra. Pierwsza jest do brania jej na ręce. Ba chciała nawet dawać jej swojego cycka 🙂 Teraz pozostaje mi się jedynie modlić, aby tak już zostało i aby obie dobrze rosły. Chociaż obawy o stabilność tej sytuacji pewnie będą utrzymywać się jeszcze przez dłuższy czas.. Wiadomo, że dzieci mają humorki i każda z nich może mieć swój gorszy dzień. A wtedy może być dosłownie różnie… Ale póki co poznajcie nową szefową mamy nie na medal .

Siedząc w domu nie trzeba stać w miejscu

Ostatni miesiąc przed porodem to jeden z bardziej intensywnych okresów. Staram się jak najwięcej czasu poświęcać przede wszystkim Róży, aby ostatnie chwile bycia jedynakiem były fajne,ale jednocześnie przygotować ją na pojawienie się siostry. Resztę czasu spędzam na sprzątaniu i dopinaniu przygotowań do porodu. Skoro już teraz brak czasu na inne rzeczy to strach pomyśleć co będzie, kiedy dziecko już się urodzi..

Nie żyjemy już w czasach, kiedy kobiety były stworzone jedynie do siedzenia w domu z dzieckiem. Dlatego nie oszukujmy się, ale nie każda mama jest zadowolona z przerwy w pracy. Jednak całe szczęście są to czasy dobre na rozwój osobisty nawet dla osób siedzących w domu. Możemy pracować za pomocą jedynie Internetu, ale także możemy poszerzać swoje umiejętności siedząc w domu. Wystarczy znaleźć sposób idealny dla siebie.

Szkoły zaoczne – to idealny sposób dla osób mobilnych. Niestety nie we wszystkich miastach jest taka możliwość , a z dojazdami często występują problemy. Dodatkowo dla matek ważne jest, aby mieć na ten czas zapewniona opiekę dla dziecka. Osobiście ukończyłam zaocznie liceum i podobało mi się o wiele bardziej niż w szkole dziennej. Teraz chętnie bym poszła na jakiś ciekawy kierunek, ale niestety u nas w mieście zaocznie można zrobić tylko liceum, prawa jazdy nie posiadam , a z autobusami różnie bywa.

Kursy przez Internet- bardzo fajna opcja nawet dla osób bez samochodu. Jedyne czego potrzebujemy to dostęp do Internetu i przede wszystkim chęci. Osobiście ukończyłam już dwa kursy tego rodzaju. A obecnie znalazłam platformę, która daje możliwość zdawania egzaminu , po którym zdobywamy zawód. Taki kurs planuje rozpocząć, kiedy moje drugie dziecko skończy jakieś 3 miesiące tak aby było trochę łatwiej. Bo mimo, że kurs jest przez Internet to jeśli komuś zależy na wiedzy to należy poświęcić trochę czasu na notatki. Mogłoby się wydawać, że takich platform dużo nie ma jednak to nie prawda. Kiedy zaczniemy szukać kursu idealnego dla siebie nie wiadomo która platformę wybrać. Taki kurs można zrealizować praktycznie w każdej dziedzinie. Można także natrafić na ciekawe promocje i uzyskać certyfikat za grosze.

Youtuberzy i blogerzy- dwie poprzednie opcje, które Wam przedstawiłam na koniec dają Wam certyfikaty lub zaświadczenia, które po zakończeniu urlopu macierzyńskiego mogą przydać się w życiu zawodowym, ale jest też opcja która pozwala Wam zdobyć umiejętności bez dokumentow no i jedynie na własny użytek. Z różnego rodzaju filmików i wpisów możemy nauczyć się różnych rzeczy. Rozwinąć się w kwestii makijażu, nowości w metodach robienia paznokci i różnych innych.

Może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na wykorzystanie czasu w domu na swój własny rozwój?

Zadbaj o naszą planetę

W chwili zostania mamą często zmienia się nasze podejście do różnych spraw. Być może jest to spowodowane faktem, że stajemy się odpowiedzialne za zupełnie bezbronne maleństwo. Z czasem macierzyństwa wszystko w otoczeniu staje się inne. Chociaż kto wie i może nasz światopogląd zmienia się nie z nową rolą , lecz z wiekiem? Szczerze mówiąc jeszcze jak Róża była malutka na tyle, że nie stawiała własnych kroków nie przeszkadzały mi psy, które przez swoich właścicieli zostają spuszczane ze smyczy tuż przy osiedlowym placu zabaw. Za to teraz kiedy prawie całe lato było spędzane w piaskownicy zaczęło mi to nie zmiernie przeszkadzać. Jedną sprawa jest bezpieczeństwo naszych pociech, a drugą ich zdrowie. Przecież pies to żywe stworzenie, które jest tak samo zmienne jak człowiek. Z tym, że my powiemy kilka nie miłych słów kiedy coś nam nie pasuje a zwierzę po prostu może nas zaatakować. Możesz pomyśleć, że mój mózg pogubił wszystkie klepki, ale ja po prostu chyba należę do tych chorych matek nadopiekuńczych i osób, które nie ufają obcym zwierzętom. Druga sprawa o której wspomniałam i jest na wagę złota. Nie nawidze widoku psa w piaskownicy. Piaskownica to miejsce do zabawy, a nie załatwiania swoich potrzeb przez czworonogi. Nie nad każdym zwierzęciem mamy panowanie. W końcu tyle ich się błąka bezdomnych i aż serce płacze, że ludzie mogli je tak porzucić. Ale wszystko to co Wam opisałam, że wywołuje u mnie coś ogromnego dotyczy zwierzaków, które mają swoich opiekunów, którym po prostu nie chce się panować nad psiakiem i przypiąć smyczy. Razem z Róża miałyśmy psa, który zawsze był prowadzany na smyczy, a na plac zabaw wybieralysmy się bez niego. Jedynie aby się trochę wybiegał wybieralismy się na spacer na pola gdzie nie ma miejsc do zabawy dla dzieci i ogólnie mało widać żywej duszy.

Jest jeszcze coś na co patrzę zupełnie inaczej jako mama. Przez wiele lat razem że znajomymi chodziło się w miejscowe lasy na spacery. Ze szkołą chodziło się na sprzątanie świata. Czego nikt nie lubił po za faktem, że dzięki temu nie było lekcji. Teraz do lasu chodzi się rzadziej, ale jako że jest jesień trzeba było wybrać się na grzyby. I wiecie co ? Nie potrafię zrozumieć do czego dąży nasz świat. Miejsce, które pamiętam jako świetne miejsce do zdjęć czy spędzenia miło czasu teraz przypomina zwykłe wysypisko śmieci. Butelka na butelce, która byłoby łatwo sprzątnąć to mało. Większość lasu została opanowana przez różnego rodzaju części samochodowe. A tego wiadomo, że nie da posprzątać się w jeden dzień sprzątania świata i to przez grupkę kilku osób ze szkoły. Wiadomo, że nikt prywatnie nie chce sprzątać za innych tym bardziej, że do wywiezienia tego wszystkiego potrzeba samochodu z przyczepka, ale przecież aby było czysto wystarczy nie wywozic swoich śmieci w takie miejsca.

Coraz częściej boję się tego co będzie za kilka lat, kiedy moje dzieci podrosną, a takie widoki jeszcze bardziej mnie dołują. Czasami mam wrażenie, że wychowuje swoją córkę nie tak jak przystało na nasze czasy. Jak wspomniałam już kiedyś zrezygnowałam z Youtube i ogólnego korzystania z telefonu przez Różę. W sprawie śmieci jest tłumaczone i pokazywane, że należy wyrzucać je do śmietnika. Jednak boję się, że to wszystko czego ją uczę szlak strzeli , kiedy pójdzie do szkoły . Nie oszukujmy się, ale sposoby wychowywania dzieci bardzo się zmieniły i często rodzice idą na wygodę. Chociaż wierzę, że chociaż połowa z nas stara się, aby przekazać dzieciom to co na prawdę jest ważne. Moją prośbą do Was jest, abyście powtarzały dzieciom, że nie wolno zaśmiecać naszej planety. Jeżeli tego nie nauczymy swoich pociech to boję się pomyśleć jak nasze lasy będą wyglądać kiedy dzieci będą w naszym wieku. Niby nic- bo tylko nauka korzystania że smietnika- ale tak tez możemy przyłożyć się do dbania o nasz świat.